Historia

Spis treści

Jak feniks z popiołów… – Narodziny Wolnej Polski i wojna polsko-bolszewicka

W obliczu napiętej sytuacji w mieście Gubernator Wangenheim nakazał wywiesić obwieszczenia, w których zapowiedział rychłe opuszczenie Polski  przez wojska niemieckie i prosił o zachowanie spokoju.

W nocy z 6 na 7 listopada ukonstytuował się „Rząd Ludowy Republiki Polskiej” z Ignacym Daszyńskim na czele, który w wydanym Dekrecie zapowiadał „Tymczasowy Rząd Ludowy Rzeczpospolitej Polskiej unieważnia wszystkie rozporządzenia Rady Regencyjnej i powołanych jej wolą rządów. Za nieważne i niebyłe ogłasza również wszystkie przyrzeczenia i przysięgi składane na rzecz Rady Regencyjnej.” Następnie podany został nowy tekst przysięgi: „Żołnierze stojący pod sztandarami Polskiej Republiki Ludowej przysięgać mają według następującej formuły: Przysięgam Bogu Najwyższemu i Ojczyźnie mej Polskiej służyć wiernie z oddaniem wszystkich sił swoich sprawie polskiej Rzeczpospolitej Ludowej, okazywać bezwzględne posłuszeństwo swoim wojskowym przełożonym, mianowanym przez Rząd Ludowy. Bronić Ojczyzny swej, aż do ostatka sił swoich, a lud polski przed zamachem tych, którzy by prawa jego ograniczyć chcieli”

Trzy dni potem powrócił do kraju Józef Piłsudski, któremu Rada Regencyjna przekazała władzę wojskową i naczelne dowództwo nad wojskiem, po ponad  stuletniej niewoli rodziła się Odrodzona Rzeczypospolita Polska.

Kurier Płocki pisał „Przejmowanie administracji już się zaczęło … Naczelnicy powiatów częstochowskiego i płockiego oświadczyli gotowość oddania swych agend państwu polskiemu”. Żołnierze niemieccy stacjonujący w Płocku utworzyli w nocy z 11 na 12 listopada Radę Robotniczo-Żołnierską, zrzucili oficerów, pozwalając im zachować broń krótką. Następnego dnia 12 listopada została wybrana „ad hoc” komisja złożona z członków Rady Miejskiej i Rady Powiatowej i ok. godziny 12.00 udała się do naczelnika powiatu. Równocześnie komisja złożona z Żółtowskiego, Wolibnera i dr Macieszy przejęła składy, spichrze i młyny. Rozpoczęto uwalnianie więźniów politycznych. Tymczasowo powołano na p.o. naczelnika powiatu inż. Michalskiego. Następnie dalsze plany działania POW uzgodniła z Polską Komendą Placu w Płocku i wieczorem przystąpiono do przejmowania wart, odwachu i koszar. Przed wieczorem zatrzymano na Wiśle 3 berlinki, którymi w dół rzeki płynęło od strony  Wyszogrodu ponad 3 tysiące żołnierzy niemieckich. Po zdaniu przez nich posiadanego uzbrojenia, pozwolono im na dalszą podróż. W tym czasie wszystkie rozkazy wydawał, po uzgodnieniu z Komendą POW, Komendant Placu Wimmer. W czasie rozbrajania załogi niemieckiej rannych zostało kilka osób. Zdobyto dużo karabinów i amunicji i ok. 100 tysięcy marek.

Zwołana Rada Miejska powiększyła swój stan o członków stronnictw i ugrupowań politycznych. W trakcie obrad przybył z Warszawy Kazimierz Dziewanowski mianowany naczelnikiem powiatu płockiego. Ponieważ urzędnicy niemieccy już nie pełnili swych funkcji i szykowali się do wyjazdu z Płocka, Dziewanowski poprosił o oddelegowanie z grona Rady osób do pomocy przy przejmowaniu powiatu. Po krótkiej dyskusji do przejęcia powiatu oddelegowano następujące osoby: Balińskiego, Sarnę, dr Macieszę, Żurowskiego, Skupieńskiego, Oberfelda, Majznera, Majdego, Mierzejewskiego i dr Zaleskiego.

W Gąbinie podczas próby rozbrojenia oddziału niemieckiego, zginęło dwóch żołnierzy POW: Aleksander Rojewski i Edward Wierzbicki.

Grupa POW z Gąbina rok 1917. Ze zbiorów Towarzystwa Miłośników Ziemi Gąbińskiej

Grupa POW z Gąbina rok 1917. Ze zbiorów Towarzystwa Miłośników Ziemi Gąbińskiej

Grupa POW z Gąbina rok 1918. Ze zbiorów Towarzystwa Miłośników Ziemi Gąbińskiej

Grupa POW z Gąbina rok 1918. Ze zbiorów Towarzystwa Miłośników Ziemi Gąbińskiej

W Wyszogrodzie niemiecka Rada Robotniczo-Żołnierska najpierw sama zaproponowała miejscowej POW zdanie broni. Przybyłemu po nią, wraz z komisją, przedstawicielowi starostwa płockiego, przekazali most na Wiśle wraz z  urządzeniami oraz spichlerz zbożowy przy Rynku. Kiedy komisja zwróciła się do komendanta o oddanie broni, została uwięziona na kilka godzin, a pijani  żołnierze zniszczyli sprzęty w urzędzie gminny. Następnie, po rozproszeniu protestującego na rynku tłumu, w zwartym szyku opuścili miasto.

Bez większych przeszkód POW opanowała Bielsk i Drobin. W Bielsku bojówka PPS dokonała likwidacji szpiega niemieckiego, używającego pseudonimu  „Franek”.

12 listopada Komenda Główna POW potwierdziła stan prawny podległości służbowej w okręgu VI POW, na jaki przemianowano teraz dotychczasowy okręg II w Płocku. Po tej zamianie Okręgowi VI zostały podporządkowane  komendy wojskowe w powiatach: płockim, lipnowskim, sierpeckim, rypińskim i  płońskim. Na czele komendy 1 i 1 a, obejmujących powiat płocki z miastem, stanął W. Lenkiewicz, a jego zastępcą został Sobolewski.

Komendant nowego Okręgu VI wydał obwieszczenie o mobilizacji obwodów nakazując, aby formujące się oddziały nawiązywały kontakt z radami powiatowymi i żądały od nich zapewnienia kwater, dostarczenia zaprowiantowania i niezbędnego ekwipunku. W obwieszczeniu określono również formę ubioru żołnierzy, obowiązywał ubiór cywilny, z wyjątkiem czapki,  która powinna być obszyta biało-czerwonym lampasem i wyposażona w orzełka strzeleckiego.

Płocka POW, z rozkazu Komendanta Józefa Piłsudskiego, wydała odezwę informującą, że wojskową komendę w obwodach obejmują: obwodu Płock – Lenkiewicz zastępca Sobolewski, obwodu Lipno – Ostrowski zastępca Lejman, obwodu Sierpc – Witkowski zastępca Pilkiewicz, obwodu Rypin – Trojanowski zastępca R. Gumowski, obwodu Płońsk – Bolesławski. Polecono, aby komendanci przystąpili natychmiast do mobilizacji i tworzenia garnizonów. Dalej informowano, że Komendant Józef Piłsudski uznaje Rady powiatowe jako ciała samorządowo – administracyjne, które będą budować polską administrację powiatów.

Osoba, która odegrała szczególną rolę w tamtym okresie, inicjator wielu przedsięwzięć społecznych i charytatywnych, następnie główny organizator administracji polskiej na ziemi płockiej, ziemianin, właściciel dóbr Grodkowo pod Wyszogrodem - Kazimierz Dziewanowski, po latach tak wspominał ten okres: „W czasie mojego czterotygodniowego urzędowania, pracując po 18  godzin dziennie, z konieczności organizowałem nie tylko władze  administracyjne, ale  i  skarbowe  i  sądowe, a mając wielogodzinne posiedzenia Wydziału Wykonawczego, do którego weszli przedstawiciele różnych sfer  społecznych, musiałem i z cholerą walczyć [w Wyszogrodzie pojawiła się  wówczas epidemia cholery - przyp.[Z.L.], i podatki ściągać i wybory do Sejmiku i do Sejmu przygotowywać i być omnibusem do wszystkiego i dla wszystkich,  którzy żądali ode mnie instrukcyj, nie przypuszczając, że ja je sam muszę  stwarzać, bo żadnych nie otrzymałem”. Po odwołaniu nadal działał publicznie w samorządzie powiatowym, założył i prowadził, na terenie Ziemi Wyszogrodzko-Bodzanowskiej Koło Porad Sąsiedzkich. Za pracę społeczną został odznaczony Orderem Polonia Restituta.

Społecznie pracowała również jego żona Zofia, która działała w Radzie Naczelnej Zjednoczenia Ziemianek Polskich, była przewodniczącą Koła Ziemianek powiatu płońsko-zakroczymskiego oraz Towarzystwa Gospodyń Wiejskich powiatu płońskiego i podobnego Towarzystwa w Żukowie. Przewodniczyła Dekanalnej Akcji Katolickiej w Wyszogrodzie i brała udział w pracach Związku Ludowo-Narodowego.

Organizowanie nowoczesnej armii, wymagało oparcia działań na profesjonalnym aparacie wojskowym, POW działająca w warunkach ścisłej  konspiracji takiego nie miała. W odrodzonej Polsce, bardzo zróżnicowanej światopoglądowo, wojsko musiało pozostać apolityczne, takiej postawy oczekiwało od niego społeczeństwo. Dlatego 29 listopada 1918 roku zapadła decyzja o likwidacji POW i wcieleniu jej członków w szeregi tworzącego się Wojska Polskiego. Proces ten ostatecznie zakończył się 15 grudnia 1918 roku.    

W listopadzie 1918 roku Armia Czerwona rozpoczęła „czerwony marsz” na Zachód, z zamiarem wsparcia rewolucji w Berlinie. Oddziały samoobrony polskiej w Mińsku zostały zaatakowane i wyparte z miasta. Walki „z bandami” toczyły się okolicy Wilna, na Wołyniu i w Galicji. W początku 1919 roku „czerwony marsz” został zatrzymany przez wojsko polskie. W rozkazie Naczelnego Wodza z dnia 19 marca 1919 roku czytamy: „Żołnierze wasze zwycięstwo wyswobodziło i uwolniło oblężony Lwów”. Sytuacja na Wschodzie zmuszała do szybkich działań i organizowania nowych oddziałów wojskowych, początkowo tworzono je w oparciu o prowadzony pobór ochotników, ale potrzeby armii rosły, zdecydowano się więc na ogłoszenie poboru regularnego roczników 1896-1901 na całym obszarze ziem polskich.

Ochotnicy z powiatu płockiego mieli najbliżej do formującego się 3 szwadronu 4 pułku ułanów, zaciąg do niego prowadził w Płocku porucznik Zdziarski, ziemianin z rypińskiego, dobrze znający prawie całe okoliczne ziemiaństwo. Nawiązał kontakt z Tadeuszem Sułowskim, działaczem narodowym i społecznym z Leksyna koła Bodzanowa. Sułowski był bardzo aktywnym ziemianinem i już wcześniej angażował się w różne działania społeczne na terenie Mazowsza Płockiego. Zapis ochotników był prowadzony w prowizorycznie urządzonym biurze werbunkowym w Hotelu Warszawskim. Jako pierwszy na listę 3 szwadronu wpisał się Tadeusz Sułowski, a wraz z nim grono jego znajomych, młodzieży ziemiańskiej, mieszczańskiej i włościańskiej. Wśród nich był Jan Zmysłowski z Rębowa, weteran walk nad Bzurą 1914 roku, współorganizator POW w Wyszogrodzie, który wraz z kolegami rozbrajał żołnierzy i oficerów niemieckich ewakuujących się na berlinkach i statkami w dół Wisły. Przez jakiś czas był Komendantem Wyszogrodu i pomagał w werbunku ochotników.

Ziemiaństwo płockie chętnie pomagało w tworzeniu szwadronu, bezpłatnie lub za symboliczną opłatą dawano konie, owies, siano i słomę. Na potrzeby kuchni szwadronowej przekazywano bydło, owce i świnie. Na początku organizowania wojska, Służba Narodowa Kobiet Polskich zorganizowała sieć gospód, które zastępowały nieistniejącą kuchnię szwadronową. Ich działaniami kierowała Komendantka Marcelina Rościszewska, przełożona I-go Gimnazjum Żeńskiego im. Hetmanowej Reginy Żółkiewskiej.

Kiedy szwadron spędzał czas na ćwiczeniach w sztuce wojennej, dla pilnowania publicznego porządku w kraju, po raz kolejny powołano Milicję Ludową. Jej szeregi rekrutowano z różnych środowisk, przeważnie z „szumowin” miejskich i wiejskich, a dowódcami mianowano byłych członków POW. Później okazało się że „Milicja”, pod względem politycznych przekonań, jest kopią „bolszewickiej czerwonej armii” i tylko z konieczności była tolerowana przez Rząd. W niedługim czasie, w Płocku i powiecie zaczęło dochodzić do różnych incydentów z udziałem milicjantów. W listopadzie do jednego z okolicznych folwarków wysłano furażera z zadaniem przywiezienia siana. Był to czas rosnących napięć na wsi i służba folwarczna, pod przewodnictwem milicjantów, rzuciła się na ułanów, po czym rozbroiwszy ich przywiozła pod eskortą do Płocka. Po paru godzinach ułanów puszczono wolno, ale milicjanci zatrzymali broń i konie. Także tego samego dnia inny ułan został wysłany na pocztę, wrócił do koszar meldując, że milicja zajęła gmach poczty i grożąc karabinami nie wpuściła go do środka. Dowódca 3-go szwadronu por. A. Prądzyński natychmiast udał się do Komendy Milicji z żądaniem odesłania zabranych koni i karabinów oraz zapowiedział, że w razie powtórzenia się podobnych incydentów ze strony milicji zburzy ich koszary, a ludzi rozpędzi na „cztery wiatry”. Wystąpienie por. Prądzyńskiego było tak stanowcze, że wszystko odesłano do koszar, a następnego dnia komendant milicji osobiście przeprosił dowódcę szwadronu.

O składzie tej formacji i panujących tam przekonaniach politycznych świadczy zdarzenie z Warszawy z czerwca 1919 roku. W celu zluzowania walczących oddziałów, wysłano dwie kompanie milicjantów na front piński. Po dotarciu na miejsce, milicjanci odmówili wykonania rozkazu i zaczęli strzelać do żandarmów. Udało się ich rozbroić dopiero przy użyciu pociągu pancernego.

W końcu stycznia 1919 roku 3 szwadron był gotowy do wymarszu na front, najpierw wyruszył marszem z Płocka do Kutna, a następnie koleją do Ostrołęki, tam połączył się z resztą pułku. Pożegnanie ułanów przez Koła Ziemiańskie i Obywatelskie było „nacechowane głęboką serdecznością”, przy tej okazji ofiarowano szwadronowi Sztandar.

Po dwutygodniowym pobycie w Ostrołęce, cały pułk na wezwanie telegraficzne M.S.W przybył do Warszawy, gdzie został rozlokowany w stajniach wyścigowych na polu Mokotowskim. Po trzech dniach pobytu w stolicy, 16 lutego 1919 roku, wyruszył koleją do stacji Łapy w ziemi łomżyńskiej. W Łapach 3 szwadron w składzie 4 oficerów, 130 ułanów i 130 koni został wyznaczony do zajęcia Białegostoku, w którym pozostawały jeszcze dość znaczne siły niemieckie. Niemcy dobrowolnie oddali miasto i wycofali się bez walki w kierunku Osowca. Po trzech dniach pobytu w Białymstoku, ułani przejechali koleją do stacji Mosty i jako pierwszy polski pułk przekroczyli rzekę Niemen, rozpoczynając ciężki i krwawy szlak bojowy. Odtąd pułk nazywano „Zaniemeńskim”.

W czasie walk wielu ułanów poległo lub zostało rannych. O śmieci żołnierzy, pochodzących z powiatu płockiego czasami pisała lokalna prasa. Kurier Płocki, 23 września 1919 roku informował o śmierci ułana 3 szwadronu 4 pułku, Rajmunda Goszczyńskiego, który poległ 7 września pod Berezowką i został pochowany na cmentarzu w Zaścianku Zacisze pod Bobrujskiem. W końcu października ukazała się informacja o śmierci sierżanta 36 pułku piechoty, Czesława Rokickiego, który zginął 21 października na Litwie i tam został pochowany. Oddając cześć poległym organizowano nabożeństwa żałobne, szczególnie pamiętając o „płockich ułanach”. W pierwszą rocznicę odzyskania niepodległości, 11 listopada 1919 roku zorganizowano w płockiej Stanisławówce nabożeństwo „Za poległych i zmarłych ku chwale Ojczyzny ułanów 3-go szwadronu IV – go pułku.”.

W tych trudnych miesiącach cały naród pomagał wojsku. Kurier Płocki apelował: „Rodacy, od roku już blisko żołnierz nasz walczy i przelewa krew w obronie Ojczyzny. Nie tylko jednak na froncie, ale nawet w szpitalach brak mu najpotrzebniejszych rzeczy, a przede wszystkim żywności i bielizny. W tym celu organizowana jest zbiórka bielizny 15 października w całym kraju. Pamiętajcie o żołnierzu polskim.!”

Ziemiaństwo płockie wraz obywatelstwem miasta także opiekowało się „swoim szwadronem”. Dla przebywających na urlopie organizowano przyjęcia i spotkania, a na front wysyłano obfite upominki, niejednokrotnie osobiście odwiedzając ułanów. W Kurierze Płockim z 3 czerwca 1919 roku ukazało się ogłoszenie następującej treści: „Kurierka Służby Narodowej p. Maria Krzymowska wyjeżdża na front białoruski do 3 szwadronu IV pułku ułanów dnia 3 czerwca o godzinie 9 wieczorem. Przyjmuje paczki imienne (płatne 1 m od funta) w Hotelu Polskim 2 i 3 czerwca.”.

Duże siły udało się zebrać poza granicami. We Francji zaciągali się ochotnicy ze wszystkich stron świata: emigranci z ziem polskich, Polacy z armii niemieckiej i austro-węgierskiej, którzy albo zdezerterowali, albo dostali się do niewoli, a przede wszystkim przedstawiciele Polonii francuskiej i amerykańskiej. Wszyscy założyli błękitne francuskie mundury i przypięli do nich polskie odznaki, z tego powodu nazwano ich Błękitną Armią. Józef Piłsudski już 16 listopada 1918 roku monitował do francuskiego naczelnego wodza marszałka Ferdinanda Focha, by umożliwił Armii Hallera (nazwa od nazwiska dowódcy Armii gen. Józefa Hallera) do Polski. Stało się to wiosną 1919 roku.

W końcu maja 1919 roku hallerczycy dotarli do Płocka. W mieście zatrzymał się 2 pułk instrukcyjny grenadierów-szwoleżerów. Część oddziałów zostało rozmieszczonych w innych miejscowościach ziemi płockiej, jeden z nich obozował w Chodkowie pod Bodzanowem, dziś w tym miejscu można znaleźć ślady ich pobytu w postaci charakterystycznych guzików od munduru. W lipcu do Płocka przypłynął statkiem sam gen. Haller, witany przez tłumy stojące na moście i na przystani.

Hallerczycy walczyli m.in. na froncie Galicyjsko-Wołyńskim i Litewsko-Białoruskim w 1919 roku. Decydującą rolę odegrali w czasie walk „Cudu nad Wisłą”. W szeregi Błękitnej Armii licznie wstępowali także ochotnicy z ziem polskich. W lipcu 1920 roku Kurier Warszawski  pisał, że „zaciągnęło się do Jego Armii ponad 300 tysięcy ochotników z obszaru całego kraju. Żołnierze ci byli często wykorzystywani w okresie strajków robotników rolnych, do pilnowania porządku na wsi i ochrony dworów przed rewolucyjnie nastawionymi masami służby folwarcznej, którzy napadali właścicieli ziemskim.

Wieści docierające na wieś z bolszewickiej Rosji oraz działania miejscowych agitatorów, radykalizowały społeczeństwo wiejskie, a pod adresem ziemian kierowano różnego rodzaju żądania. W grudniu 1918 roku służba dworska wystąpiła do właścicieli ziemskich z żądaniem wypłacenia świątecznej „gratyfikacji" w wysokości 200 marek na rodzinę, 2 kg mięsa i 5 kg mąki na osobę zatrudnioną w majątku. Żądania te w większości zostały odrzucone przez ziemian, co doprowadziło do podjęcia 24 grudnia i w dniach następnych, akcji strajkowej. W powiecie płockim strajki objęły niemal wszystkie wtenczas istniejące 142 majątki, przybierając mniej lub bardziej groźne formy, w zależności od wcześniejszych relacji panujących między właścicielami a robotnikami. W niektórych folwarkach, żądający ustępstw stosowali wobec ich właścicieli przemoc, zamykali ziemian w dworach, zabraniali ogrzewania pomieszczeń, trzymając ich pod kluczem bez pożywienia. W Blichowie zbuntowana służba zaatakowała dwór mówiąc: „Socjalista kazał nam naostrzyć kosy postawić na sztorc i napaść gromadą na dwór, żeby się pan bojał. Tak też i zrobiliśmy”. W Kowalewie służba z kilkoma prowodyrami otoczyła dwór, żądając, by dziedzic wyszedł do nich i wysłuchał ich skarg: „Teraz mówcie wszystko coście od pana wycierpieli”. Właściciel majątku w Łęgu Waśniewski, za pośrednictwem stojącego na czele komitetu strajkowego służby folwarcznej, otrzymał zakaz wyjeżdżania z folwarku, opuszczania mieszkania, a nawet ogrzewania domu i spożywania posiłków. Szczególnie groźny charakter miały wystąpienia robotników rolnych w okolicach Drobina i Bielska, m.in. w Nagórkach Dużych, Setropi, Majkach, Łęgu, Kleniewie i Kozłowie. Ich właściciele musieli wezwać na pomoc wojsko. Z Płocka wysłano ułanów 3 szwadronu 4 Pułku, rekrutujących się głównie z synów ziemiańskich Mazowsza Płockiego, pod dowództwem por. Zdzisława Kwiatkowskiego. W okolice Bielska i Drobina przybyli 28 grudnia. Oddział, podzielony na plutony, objeżdżał kolejno majątki i rozprawiał się ze strajkującymi. Czasami zdarzało się, że postawa wojska była zbyt ugodowa, tak jak w Leszczynie Książęcym, gdzie w niedzielę 29 grudnia,  chłopi bez walki rozbroili pięcioosobowy patrol ułanów. Generalnie wojsko siłą i zdecydowanie przywracało porządek.

Do szczególnie groźnych zamieszek, nazwanych później „wypadkami kozłowskimi”, doszło w majątku Kozłowo w okolicy Drobina, należącym do rodziny Kozłowskich. Zachowanie chłopów było odpowiedzią na brutalne potraktowanie tamtejszej służby przez kwaterujących w folwarku ułanów. W stronę Drobina ruszyło około 1500 chłopów z okolicznych folwarków powiatu płockiego, uzbrojonych w kosy, widły, karabiny wojskowe i broń myśliwską. Rano 29 grudnia, rozgniewany tłum ruszył z Drobina w kierunku Kozłowa. W czasie starć z wojskiem, czterech chłopów zostało zabitych, trzech ciężko rannych, a wielu okaleczonych. Jeden z ciężko rannych, Stanisław Wiktorzewski ze Świerczynka zmarł w płockim szpitalu. Piątą ofiarą śmiertelną był Pokorski, którego po zakończeniu walki rozstrzelano. Chłopi zbroili się, przy czym zatrzymali kilku ułanów. Sytuacja w Kozłowie stawała się na tyle groźna, że Komendant Placu Józef Wimmer zwrócił się o wsparcie do garnizonów w Ciechanowie i Włocławku.

Do zajść i potyczek w powiecie płockim dochodziło jeszcze wielokrotnie. Aż w końcu w toku trudnych i przeciągających się negocjacji, przy licznych krytycznych uwagach reprezentantów właścicieli ziemskich, strony przyjęły porozumienie na okres od 1 stycznia 1919 roku do 1 kwietnia 1920 roku. Uzgodnione zostały m.in. warunki płac. W rozmowach kończących rozruchy uczestniczyli delegaci służby folwarcznej, wybrani przez robotników rolnych ze wszystkich folwarków w powiecie: Antoni Wujkowski z Gulczewa, Józef Dobrski ze Słupna, Zygmunt Obrzyński z Brudzenia, Józef Jezierski z Winnicy, Marcin Głowiński z Sikorza, Józef Alemborski z Sikorza, Feliks Piechna z Kuchar, Wincenty Kleczkowski z Zalesia, Walenty Bogdański z Gilina, Józef Sawicki z Zagroby, Antoni Gołembiewski z Bronowa, Antoni Bielski z Reczewa, Stefan Marciniak z Łubek, Ignacy Parścieński z Pilichowa, Stanisław Pokorski z Mokrzka, Karol Olendrzyński z Mogielnicy, Jan Gruszczyński z Bulkowa, Jan Sobolewski z Dzierżanowa, Antoni Żółtowski z Borowa, Józef Ciarka z Pepłowa, Józef Biernat z Podgórza, Jan Tokarski z Radzanowa, Kazimierz Sułkowski ze Ślepkowa, Kazimierz Sulik z Grodkowa, Piotr Folga z Małej Wsi, Jan Ciarka z Ostrzykowa, Stanisław Izydorczek ze Zdziaru Małego, Józef Dzierlatka z Rycharcic, Ignacy Szmulewicz z Zągot oraz Władysław Jędrzejewski z Płocka. Tym samym konflikt na jakiś czas został zażegnany, by odrodzić się podczas wojny polsko-bolszewickiej.

Wraz z oddziałami Armii Hallera, w okolice Płocka przybył z Francji ks. Jan Więckowski. Pochodził z diecezji kieleckiej, ale do Wyższego Seminarium Duchownego wstąpił w Płocku. Był miłośnikiem muzyki, swoją pasję rozwijał pod opieką związanego z Czerwińskiem, wybitnego muzykologa i kompozytora, ks. Eugeniusza Gruberskiego. Za jego radą, po krótkim okresie pracy w Czyżewie i Czerwińsku, tuż przed wybuchem I wojny światowej, wyjechał na studia do Francji, gdzie studiował filozofię na Sorbonie oraz muzykę w Paryskim Konserwatorium. Tam spotkał gen. Hallera i wstąpił do Błękitnej Armii. Od początku sprawował w niej posługę kapelana, będąc jednocześnie kapłanem przypisanym do diecezji płockiej. Wśród żołnierzy cieszył się wielkim autorytetem. W jednym z rozkazów Kwatery Głównej pisano o nim: „Niepospolity Kapelan, piękny charakter, pełen poświęcenia i umiłowania sprawy odbudowania Ojczyzny”. W czasie pobytu wojska we Francji organizował chóry śpiewacze, które dawały występy w różnych miejscach. Wydał wówczas modlitewnik dla żołnierzy polskich: „Królowo Korony Polskiej módl się za nami! Książeczka do nabożeństwa”, Paryż 1917, a także „Zbiór pieśni polskich narodowych i religijnych”, Paryż 1917. Po przybyciu oddziałów do Polski, ks. Jan Więckowski brał udział w walkach w obronie Lwowa i Cudu nad Wisłą. Potem wyjechał, by kontynuować studia, w efekcie ukończył muzykologię w Anglii i polifonię klasyczną w Papieskiej Akademii Muzycznej w Rzymie, gdzie w 1922 r. uzyskał doktorat. W dziwnych okolicznościach, z doktoratem z muzykologii i z wieloma odznaczeniami wojskowymi, wrócił do diecezji płockiej, gdzie najpierw otrzymał wikariat w Zegrzu (1926-1927), potem został mianowany proboszczem w niewielkich parafiach Mazowsza, kolejno w Pawłowie (1927-1929) w powiecie ciechanowskim, w Kroczewie (1929-1932) w powiecie płońskim (gdzie za pieniądze ze sprzedaży swojej biblioteki ufundował nowe organy), a następnie w Malużynie (1932-1934) w okolicy Raciąża i Drobina. Zmarł 12 maja 1935 roku.

Sytuacja na Śląsku i Warmii, związana z kształtowaniem granicy zachodniej, rodzący się konflikt na wschodzie i strajki wewnętrzne konflikty spowodowały że Wielka Wojna szybko zniknęła ze świadomości współczesnych. Okazało się że była wstępem do Polskiej Wojny, podczas której młode państwo stanęło ponownie wobec widma utraty wolności. Ale tym razem stosunek części społeczeństwa polskiego do nowej wojny nie był jednoznaczny, zwłaszcza chłopi odnosili się do niej niechętnie.

Niepokojące wieści o sympatii okazywanej wojskom bolszewickim przez część mieszkańców wsi, nadchodziły z ziemi dobrzyńskiej. Odnotowywano tam przypadki współpracy z wrogiem, polegające na wskazywaniu bardziej aktywnych organizatorów życia publicznego, przekazywaniu prowiantu i informowaniu o miejscu pobytu wojsk polskich. Ofiarą tych zachowań był działacz społeczny i organizator samoobrony w powiecie lipnowskim, prezes tamtejszego Związku Ziemian, dziedzic Maliszewa Jerzy Starzyński. Pojmanego, bolszewicy obwozili po mieście na wozie z zatkniętym czerwonym sztandarem, a później w nieludzki sposób zamordowali. Jak podał Kurier Płocki „oględziny sądowo-lekarskie ustaliły, że wyłupiono mu oczy, za życia był przypalany, a następnie zastrzelony”. W komentarzu do tej zbrodni pisano „W polskim chłopie zamarły wszelkie ludzkie uczucia i sumienie”.

W sytuacji największego zagrożenia, gdy wróg zbliżał się do stolicy, powołano Radę Obrony Państwa. W jej imieniu, Naczelnik Państwa Józefa Piłsudski 3 lipca 1920 roku ogłosił apel: „Ojczyzna w potrzebie! Święta Wojna, którą od szeregu miesięcy prowadzimy na Wschodzie zbliża się do rozstrzygnięcia. Wzywamy tedy wszystkich zdolnych, do noszenia broni, by dobrowolnie zaciągnęli się w szeregi armii!.”. Udało się zmobilizować większość warstw społecznych. Codziennie prasa informowała o kolejnych inicjatywach podejmowanych na rzecz obronności Kraju. Ziemianie, inteligencja, mieszczanie, robotnicy i chłopi masowo zgłaszali się do punktów werbunkowych. Ochotnicy przybywali pojedynczo, a członkowie związków sportowych i stowarzyszeń zgłaszali się grupowo. W Łęczycy wszyscy członkowie Związku Rzemieślników Chrześcijańskich oddali się do dyspozycji armii ochotniczej. Zaciągać mogli się też nieletni pod warunkiem, że otrzymali pisemną zgodę rodziców lub opiekunów. Redakcja Kuriera Płockiego ten ogólny trend komentowała z dumą: „Za wzorem Lwowa i Warszawy, Płock przemienia się w dużą podstawę posiłkową dla armii polskiej.”.

Osoby unikające wojska były odrzucane przez środowisko. Uczniowie płockiej Jagiellonki zamieścili nawet w tej sprawie ogłoszenie w prasie o następującej treści: „Podaje się do publicznej wiadomości, że ci uczniowie 8 kl. I Państwowego Gimnazjum im. Wł. Jagiełły, którzy nie wstąpią do szeregów wojska polskiego zostaną wyłączeni z grona koleżeńskiego.”. Do wstępowania w szeregi armii namawiali pełnoletnich uczniów ich nauczyciele. Dyrekcja 2 Gimnazjum Męskiego wzywała: „wszystkich uczniów, którzy mają skończone 17 lat, do jak najrychliwszego stawienia się w Płocku celem zapisu do armii ochotniczej.”. Sami nauczyciele też masowo wstępowali w jego szeregi. Przebywający w Płocku na kursie wakacyjnym uchwalili: „wszyscy koledzy bez względu na wiek i stan rodzinny powinni zapisać się do 21 lipca w szeregi armii ochotniczej”. Podobny apel skierował do swoich członków Zarząd Oddziału Płockiego Nauczycieli Polskich Szkół Powszechnych. Apel poparli nauczyciele Gąbina.

Właściciele zakładów pracy zachęcali do zaciągu swoich robotników. Zarząd firmy Marguliesa w Płocku ogłosił całą listę ulg i zapomóg wypłacanych robotnikom zapisującym się do armii ochotniczej i urządził dla nich punkt werbunkowy w biurze firmy.

Stosunek Żydów do trwającej wojny polsko- bolszewickiej był różny. W ocenie zaistniałej sytuacji środowiska te bardzo się różniły. Ich postawa zmieniała się ponadto w miarę rozwoju sytuacji na froncie. Niewątpliwie na ich postawę duży wpływ miał powszechny przed pierwszą wojną światową oraz w jej trakcie antysemityzm oraz warunki ekonomiczne. Światłe środowiska zamożnych Żydów sprzyjały zmaganiom Polaków z bolszewikami. Wiązało się to czasem z przywiązaniem do polskości, ale także z obawą o utratę życia i grabież majątku. Musimy pamiętać, że czerwonoarmiści nie mieli w zwyczaju dzielić „kułaków” na polskich i żydowskich. Biedniejsze środowiska żydowskie kolaborowały znacznie chętniej. Żydzi, podobnie zresztą jak chłopi folwarczni, nie mieli silnego przywiązania do świadomości narodowej. Nagonki antysemickie jeszcze potęgowały ich alienację, dzięki czemu uważali siebie za odrębną nację, za Żydów, nie zaś za Polaków czy Rosjan. Dlatego w znacznej części obojętne im było, czy będą żyć pod rosyjskim, niemieckim czy polskim berłem. Dużą pokusą był zaś dla nich komunizm, w swej teorii znoszący bariery narodowościowe i wyrównujący dysproporcje społeczne. Dlatego na drogach w okolicy Dobrzynia nad Wisłą organizowały się spontaniczne grupy złożone z chłopów folwarcznych i Żydów, uniemożliwiającym ucieczkę miejscowym ziemianom. Wielu Żydów z entuzjazmem witało także przybywających bolszewików, często udzielając im ważnych informacji. Niemniej jednak nie należy zapominać, że znaczna liczba Żydów służyła w wojsku polskim. Jeszcze w końcu lutego 1920 roku, żydowscy radni Gąbina zażądali podjęcia rezolucji o konieczności wszczęcia przez rząd polski rokowań pokojowych z Rosją Sowiecką. Ale w krytycznym momencie Zarząd Gminy Żydowskiej w Płocku, odpowiadając na apel Naczelnika wydał oświadczenie, w którym wzywał: „Obywatele Rzeczpospolitej - Żydzi, Polska w niebezpieczeństwie. Jak jeden mąż stanąć musimy w obronie Kraju!”. W owym czasie do Powiatowej Komendy Uzupełnień w Łącku zgłosiło się 4 mieszkańców narodowości żydowskiej Dawid Elbaum, Liebson, Tatarski i Szlezynger. Na miejscu grupa żołnierzy oraz chłopów ograbiła ich i brutalnie pobiła. Elbaum zmarł na miejscu w wyniku odniesionych ran, Tatarski zmarł po 10 dniach w płockim szpitalu. Podczas walk w Płocku 18 sierpnia 1920 r., pomówiony o pomoc bolszewikom, a konkretnie o wskazywanie czerwonoarmistom ze swojego balkonu przy ul. Tumskiej polskiej barykady, oskarżony został miejscowy rabin Chaim Szapiro. Po krótkim procesie, sędzia wojskowy płk H. Pepłowskiego uznał go winnym, skazując na śmierć. Wyrok wykonano natychmiast, rozstrzeliwując Szapirę przy rogatkach Dobrzyńskich. Okazało się, że rabin był niewinny, gdyż w tym czasie prowadził modlitwy, co wykazał proces z 1925r. Niemniej jednak, mimo starań żydowskich posłów z Płocka Izaaka Grunbauma i Apolinarego Hartglasa, nie udało się formalnie doprowadzić do rewizji wyroku, gdyż po przewrocie majowym w 1926r. zaginęły akta sprawy. Tuż po wyzwoleniu miasta powszechne były napady i grabieże na ludności żydowskiej w Płocku. Powodem były pogłoski rozpuszczane nie tylko przez antysemicko nastawioną ludność, ale także przez niektórych wojskowych np. przez komendanta garnizonu płockiego ppłk. Florentyna Zapaśnika, jakoby podczas ewakuacji garnizonu z miasta, Żydzi z domu Lewensteina na rogu ulic Tumskiej i Kościuszki strzelali do jego samochodu. Prawda była jednak inna, otóż to z domu Lewensteina ostrzeliwali się polscy żołnierze, a sam gospodarz w tym czasie opatrywał rannych. Podobne pogłoski szerzyli m.in. rejent Antoni Tyc i sędzia Witold Krzętowski. Istotną rolę odegrał Kurier Płocki, który podsycał nastroje, publikując anonimowe donosy oraz plotki niepoparte faktami, np. że Żydzi ukrywają bolszewików, czy że Żydzi oblewali wrzątkiem Polaków walczących z czerwonoarmistami. W związku z tymi nastrojami, ofiarą grabieży na tle antysemickim został płocczanin Jakub Szenwitz, a także wielu innych żydowskich mieszkańców miasta. Szer. Franciszek Bielski odpowiedzialny za napad na Szenwitza został doraźnie skazany na karę śmierci. Na marginesie, los nie był łaskawy dla Szenwitza, gdyż dopiero co, podczas obrony Płocka zginął jego syn, jeden z obrońców. Do jednej z piwnic wrzucono natomiast granat, który ranił ukrywających się tam ludzi. W celu opanowaniu nastrojów dowódca Grupy Dolnej Wisły gen. M. Osikowski, starosta płocki F.K. Morawski oraz Prezydent Płocka A. Michalski wydali odezwę, mającą na celu złagodzenie nastrojów. Głos zabrali także komendantka SNKP Marcelina Rościszewska oraz przewodniczący zarządu płockiego Czerwonego Krzyża Romuald Borszewski, którzy oświadczyli, że przez płocki szpital oraz przez płockie punkty opatrunkowe nie przewinął się żaden cywil ani żaden żołnierz z raną od poparzenia.

Naczelnik państwa J. Piłsudski, 14 lipca zarządził rozszerzony pobór do wojska mężczyzn roczników 1894, 1893, 1892, 1891, 1890.

30 lipca dowódcą tworzonej Armii Ochotniczej został mianowany gen Józef Haller. Do chwytania za broń i masowego wstępowania pod jego komendę, wezwał druhów strażaków prezes płockiego Zarządu Straży Ogniowych. Apel Bolesława Chomicza, prezesa Związku Floriańskiego, do wstąpienia w szeregi Armii Ochotniczej Hallera, poparł cały ruch strażacki w Gąbinie.              

W budynku Dowództwa Zapasowego Batalionu 6 pp. Legionów, przy Rynku Kanonicznym obok Sądu Okręgowego, przyjmowano zapisy do 6 pułku piechoty. Do formującego się 201 Ochotniczego Pułku Szwoleżerów, werbunek  prowadzili rtm. Mieczysław Karski, por. Jan Zarzycki i pchor. Zygmunt Protassewicz. Ich działania wspierał prezes Związku Ziemian Płockich Tadeusz  Sułowski z Leksyna. Trudności przy organizacji pułku były olbrzymie. W chwili intensywnych walk brakowało wszystkiego - jednolitego uzbrojenia, umundurowania, sprzętu i furażu. Wszystkie przeciwności niwelowano ogromnym zapałem, poświęceniem i pomocą udzielaną przez okoliczne dwory z okolic Płocka i Ciechanowa. Właściciele folwarków dostarczyli koni, żywności i ubrań. Tylko z ziemi bodzanowskiej, właściciele majątków przekazali dla pułku ponad 200 sztuk koni. Wszystko odbywało się w ogromnym pośpiechu. Nie było nawet czasu na ćwiczenia, bowiem trzeba było jak najszybciej podjąć walkę. O tempie jego formowania świadczy fakt, że broń w szwadronach rozdano 2 sierpnia wieczorem, a już na drugi dzień 1 i 2 szwadron odjechały na front. Następnego dnia wyszedł 3 szwadron i już 4 sierpnia wziął udział w walce. Czwarty Szwadron wymaszerował z Płocka, powędrował przez Warszawę nad Liwiec, gdzie 10 sierpnia dołączył do reszty 201 pułku. O wyjściu ułanów z miasta Kurier Płocki pisał 4 sierpnia: „W poniedziałek 2 sierpnia Płock i Ziemia Płocka żegnały uroczyście pierwszy szwadron ochotniczego płockiego pułku ułanów, drugi szwadron jest już prawie również skompletowany, tak że, podobno zapisy są przyjmowane do trzeciego szwadronu. W tych dniach Płock żegnać będzie, mamy nadzieję również uroczyście, pierwszy oddział ochotniczy płockiego 6 pułku piechoty.”. Po drodze maszerujący ułani spotykali się z bardzo serdecznym pożegnaniem zgotowanym przez mieszkańców Płocka. „Wymarsz z Płocka będzie świetnym wspomnieniem dla szwadronu” dziękował rotmistrz Karski i prosił o pamięć oraz dalsze wsparcie dla ułanów. W tych dniach także z Kutna i Łęczycy wyszły szwadrony, utworzone przez tamtejsze ziemiaństwo.

W szeregach 201 pułku walczył Antoni Czaplicki, właściciel majątku Osiek i Krubice w powiecie płockim. Bił się na froncie wschodnim, brał udział w potyczkach pod Równem, bitwach: pod Mereczem, nad Niemnem i pod Oranami, a później w 1920 roku uczestniczył w walkach pod Ciechanowem i Płońskiem. Brał udział w zdobyciu bolszewickiej radiostacji w Ciechanowie. W wojnie 1920 roku walczyli też prawie wszyscy jego kuzyni: Stefan Mieczkowski właściciel Dzierżanowa i Kazimierz Chamski, krewny ze strony matki, awansowany na plutonowego w czasie walk pod Płońskiem, odznaczony Krzyżem Virtuti Militari. W listach do żony Stefan Mieczkowski opisywał trudy frontowej wędrówki: „Droga Halutko, po przejściu Bugu, Styru zajęliśmy Równe, dziś jesteśmy nad Horyniem w Szponowie. Marsze mieliśmy nadzwyczaj forsowne, przez cały tydzień nie zdejmując butów i biwakując na polu bez kuchni, mamy dwudniowy odpoczynek i prawdopodobnie wyślą nas na Litwę, bo tu już kampania zwycięsko zakończona.”.

Jako ochotnicy w 201 pułku szwoleżerów walczyli prawie wszyscy mężczyźni zdolni do noszenia broni ze znanej ziemiańskiej rodziny powiatu płockiego – Szemplińskich, właścicieli m.in. Cybulina, Worowic, Giżyna i Gałek. Razem z nimi walczył Witold Waśniewski dziedzic Karwowa Szlacheckiego.

Obok ziemian, do szwadronu ułanów zaciągali się robotnicy i okoliczni chłopi, wśród nich był Ludwik Wroński, rolnik z Gałek Starych. W czasie walk 1920 roku został ciężko ranny, czego skutki odczuwał potem przez długie lata pracując na kolei w cukrowni w Małej Wsi. Kilku innych jego towarzyszy z ówczesnej gminy  Święcice poległo, m.in. z wojny nie wrócił stolarz Franciszek Woźniak  z Węgrzynowa.

Franciszek Woźniak stolarz z Węgrzynowa

Franciszek Woźniak stolarz z Węgrzynowa

W 4 szwadronie walczyli pochodzący z Bodzanowa: szewc Aleksander Bartczak, rzeźnik Józef Jakubowski, piekarz Stanisław Łukasiewicz, krawiec Stefan Popiołek, rolnik Wiktor Rokicki i ślusarz Edmund Wiśniewski.

Po odbiciu Radzymina w 1920 roku, pułk forsownym marszem przesunięto pod Płońsk, gdzie dołączył do formującej się „Północnej Dywizji Jazdy". Dnia 17  sierpnia stoczył boje z pułkami strzelców bolszewickich w rejonie Baboszewa i Ćwiklina. Rosjanie nacierali w kierunku Płońska, ułani musieli walczyć z nimi pieszo, aż do wyczerpania ostatniego ładunku. Następnie 201 pułk bił się z wycofującym wrogiem na terenach wschodnich, gdzie po zawarciu rozejmu, w grudniu 1920 roku, zatrzymał się w Kupiczowie pod Kowlem i tu nadszedł rozkaz Ministra Spraw Wojskowych, rozwiązujący pułk ochotniczy.

W czasie tej wojny poległo lub zmarło od ran: 5 oficerów i podchorążych, 8  podoficerów i 39 szwoleżerów. Rannych zostało: 7 oficerów, 36 szeregowców.  Ogółem za wojnę 1920 r. nadano pułkowi 32 ordery Virtuti Militari (11 oficerów, 4 podchorążych, 11 podoficerów i 6 szwoleżerów) oraz 172 Krzyże Walecznych (21 oficerów, 6 podchorążych i 145 szeregowych). Podczas  zaledwie 3-miesięcznych bojów pułk zdobył: około 4300 jeńców, 36 ciężkich  karabinów maszynowych, 7 dział, sto kilkadziesiąt koni, kilkaset wozów. W lutym 1921 r. 3 Pułk szwoleżerów został przeniesiony do Płocka celem reorganizacji. 

W 3 Szwadronie walczył i przeszedł z nim cały szlak bojowy Pankracy Więcławski uczeń gimnazjum im. Wł. Jagiełły z Płocka oraz ziemianin z  Ciółkowa Czesław Ruszkowski (zginął w następnej wojnie, zamordowany przez Niemców 5 maja 1942 roku w Oranienburgu). Ochotnikami byli synowie wspomnianego Piotra Tyszki. Zygmunt Karol wstąpił do Ochotniczej Armii i walczył w kampanii 1920 roku pod Nieporętem, na Lubelszczyźnie i Wołyniu, służąc w 214 pułku ułanów. Zbigniew Tadeusz już jako czternastoletni harcerz, został wysłany w 1919 roku z grupą warszawskich harcerzy do Francji po sprzęt wojskowy dla polskiej armii, zakupiony z francuskiego demobilu wojskowego. Potem jako piętnastoletni ochotnik walczył 11 pułku piechoty.                        

Ludwik Wroński, archiwum rodzinne W. Żmudy

Ludwik Wroński, archiwum rodzinne W. Żmudy

W wojnie polsko-bolszewickiej brał udział Stanisław Jastrzębski z Czyżewa gmina Sanniki i zginął w 1920 roku. Walczył też Wacław Dziewulski z Warszawy, kończąc wojnę 1920 roku w stopniu kapitana. W wojnie polsko-bolszewickiej 1918-1920 roku, walczyło wielu mieszkańców Mazowsza, pochodzących z terenów nie objętych bezpośrednio działaniami wojennymi. Ich pamięć uczczono w dziesiątą rocznicę podpisania traktatu pokojowego w Gąbinie, wmurowując 18 marca 1931 roku na froncie ratusza tablicę z nazwiskami dziesięciu poległych gminiaków: Bedyk Stanisław, Bauman Moszek, Mazurkiewicz Jan, Myk Roman, Ogniewski Jan, Rojewski Aleksander, Skibiński Antoni, Walburg Stefan, Wierzbicki Edward, Wilkos Konstanty. Tablicę wmurowano pod płaskorzeźbą Marszałka Józefa Pilsudskiego, dodając napis: „Padli na polu chwały, odpierając z granic państwa polskiego pod wodzą Józefa Piłsudskiego nawałę najeźdźców w latach 1918-20”.

Ci, którzy trafili do niewoli, wrócili do domu wraz z wieloma innymi wywiezionymi jeszcze w 1915 roku przez władze carskie, dopiero po podpisaniu traktatu Ryskiego w 1921 roku. Wraz z nimi do Gąbina wrócił Franciszek Jadczak, uczestnik walk pod Baranowiczami i Pińskiem. Wzięty do niewoli nad rzeką Horyń i deportowany przy próbie ucieczki na granicy fińskiej.

W wojnie 1918-1920 roku walczyli mieszkańcy Dobrzykowa i okolicznych wsi, wśród nich Jan Frątczak z Korzeniówki Nowej, Henryk Sochalewski z Młynów oraz Lewandowski z Dobrzykowa w czasie kampanii dotarli aż pod Kijów i szczęśliwie powrócili do domów. Wśród ochotników byli też Władysław i Piotr Jóźwiakowie z Korzeniówki Starej, którzy w czasie działań polegli gdzieś na Wschodzie. Poległym gminiakom mieszkańcy Dobrzykowa ufundowali pomnik z popiersiem Józefa Piłsudskiego, który jak wiele podobnych obelisków, został zniszczony przez Niemców w czasie II wojny światowej.            

Walki 1920 roku toczyły się także na Wiśle. Statków używano do ostrzału wrogich pozycji i transportu żołnierzy w rejony walk. W dniach 15-18 sierpnia Stefan Batory, Minister, Wawel oraz 7 motorówek patrolowały rejon Płock - Włocławek. Statki Sobieski, Wyspiański i Andrzej Zamojski przewiozły z Warszawy do Modlina pododdziały 37 pułku piechoty, skierowane na front pod Płońskiem, gdzie, w dniu 19 sierpnia 1920 roku, w okolicy Baboszewa stoczyły ciężkie boje, w czasie których szczególnie odznaczyła się kompania złożona z uczniów – ochotników powiatów kutnowskiego i łęczyckiego. W walce poległo 4 szeregowców, a 4 oficerów i 40 szeregowców zostało rannych. Z ran odniesionych w tym boju zmarł ppor. Nosowicz, odznaczony orderem Virtuti Militari.

Statki Wawel, Minister i Stefan Batory walczyły 18 sierpnia z rosyjską kawalerią pod Płockiem i Dobrzyniem. Działania floty rzecznej uniemożliwiły wtedy Rosjanom zdobycie mostu, co w konsekwencji pozwoliło odbić Płock z rąk przeciwnika.

Miejsca, Postacie, Wydarzenia

Miejsca Pamięci Walk 1919-1920 r.

Baboszewo

BaboszewoBaboszewo (powiat płoński). Mogiła nieznanego żołnierza Wojska Polskiego poległego w 1920 r. Znajduje się w głębi cmentarza parafialnego. Imiona i nazwiska oraz liczba pochowanych niewiadome. Dn. 19 sierpnia 1920 r. 37 pułk piechoty stoczył krwawy bój pod Baboszewem, w którym odznaczyła się kompania złożona z uczniów – ochotników z powiatów kutnowskiego i łęczyckiego. Poległo 4 szeregowców, a 4 oficerów i 40 szeregowców zostało rannych. Z ran odniesionych w tym boju zmarł ppor. Nosowicz, odznaczony orderem Virtuti Militari.

Bielino

Bielino (powiat płocki). Na skraju lasu przy drodze powiatowej jest pomnik na którym znajduje się  tablica z napisem: „ Bohaterom poległym w obronie Ojczyzny  w 1920 r. F. Cijarski, M. Dorobek, S. Głowacki, S. Jakubowski, W. Kalinowski, F. Kujawa, J. Lemański, P. Marciniak, W. Miasek, I. Niedzielski, J. Niedzielski, J. Policewicz, L. Ryk, J. Stańczyk, W. Szafrański, S. Tyska, I. Zazga . Mieszkańcom gminy Bielino w dowód pamięci Rada Gminna . 18. X. 1930 r.”.

Bielsk

Bielsk (powiat płocki). Kościół parafialny, epitafium Henryka Waśniewskiego, oficera Wojska Polskiego zaginionego w bitwie pod wsią Januki 21 maja 1920 r.

Bodzanów

Bodzanów (powiat płocki). Przy Pomniku Wolności ul. Wolności są dwa  kamienie na jednym jest tablica z brązu z napisem: „Padli na Polu Chwały odpierając z granic państwa polskiego pod wodzą Józefa Piłsudskiego nawałę najeźdźców 1918/1920 mieszkańcy gminy Bodzanów”, na drugim tablica  z czarnego granitu z napisem: „W hołdzie obrońcom Ojczyzny 1918 – 1920 Bartczak Aleksander, Bombała Józef, Bratkowski Józef, Chlebowski Władysław, Domański Jan, Jakubowski Józef, Kacprzak Stanisław, Kołodziejski Albin, Kuliński Rajmund, Kwasiborski Władysław, Łukasiewicz Stanisław, Malicki Stanisław, Marlęga Jan, Matuski Konstanty, Moczyński Piotr, Owczarzak Aleksander, Pachelski Wincenty, Pęcherzewski Kazimierz, Popiołek Stefan, Rokicki Wiktor, Szczygielski Marian, Szewczak Józef, Wiśniewski Edmund, Wójcik Stanisław”.

Bolimów

Bolimów (powiat skierniewicki). pl. T. Kościuszki róg ul. Skierniewickiej. Na budynku przedszkola umieszczona jest żeliwna tablica z napisem: „Polegli za wolność obywatele gminy Bolimów w okresie walk 1914 – 1920 roku w XX rocznicę odzyskania niepodległości, dla upamiętnienia ich bohaterstwa tablicę tą ufundowało społeczeństwo gminy Bolimów. Bolimów, dnia 11 listopada 1938 roku”.

Borkowo

Borkowo (powiat nowodworski). Pomnik w miejscu ciężkich walk o utrzymanie linii Wkry 14 i 15 sierpnia 2020 r. Pomnik poświęcony jest mieszkańcom, którzy zginęli w latach 1918 – 1920.

Cieksyn

Cieksyn (powiat nowodworski). Mogiła zbiorowa. Zlokalizowana w lesie, w odległości ok. 2 kilometrów na zachód od przejazdu kolejowego w Cieksynie. Znajduje się ok. 150 m na południe od torów kolejowych. Ma formę kopca o średnicy ok. 18-20 m i wysokości ok. 3 m. W punkcie centralnym mogiły umieszczono metalowy krzyż. Pod nim leży kamień z wyrytym krzyżem i datą „1914/18.”  Spoczywa tu nieznana liczba żołnierzy niemieckich, poległych w 1915 roku. Prawdopodobnie pogrzebano tu także żołnierzy rosyjskich. Na cmentarzu parafialnym w Cieksynie znajduje się mogiła zbiorowa żołnierzy WP poległych w sierpniu 1920 roku.

Drobin

DrobinDrobin (powiat płocki). W kościele parafialnym jest marmurowa tablica z napisem: „Śp. Artur Gierżyński uczeń Gimnazjum Płockiego poległ w obronie Ojczyzny z bolszewikami w Gostominie starostwa ciechanowskiego dn. 18 sierpnia 1920 roku. Rodzina”.

Gąbin

GąbinGąbin (powiat płocki). Cmentarz rzymskokatolicki, obelisk na mogile żołnierzy Aleksandra Rojewskiego i Edwarda Wierzbickiego poległych w dniu 11.11.1918 r. Cmentarz z I wojny światowej, położony między cmentarzem katolickim, a cmentarzem żydowskim. Pochowanych zostało na nim 100 zidentyfikowanych żołnierzy niemieckich i nieznana liczba żołnierzy armii rosyjskiej. Grób Nieznanego Żołnierza. Obelisk z tablicą pamiątkową odsłonięto 11 listopada 1928 roku w parku miejskim im. Tadeusza Kościuszki w Gąbinie w związku z 10-leciem Niepodległości Państwa Polskiego. Na pomniku umieszczono napis: „OBROŃCOM OJCZYZNY CZEŚĆ”. Obelisk został zniszczony we wrześniu 1939 roku. 11 listopada 1988 roku z inicjatywy Towarzystwa Miłośników Ziemi Gąbińskiej i dzięki ofiarności mieszkańców, postawiono w tym samym miejscu nowy pomnik, odwzorowany dzięki zachowanym dokumentom.

Janowo

Janowo (powiat nowodworski). W kruchcie kościoła parafialnego jest tablica z napisem „Polegli bohaterską śmiercią na polu chwały za wiarę i Ojczyznę w roku 1919 – 1920. Parafianie janowscy.”

Joniec

JoniecJoniec (powiat płoński). Tu, w miejscu bezpośrednich walk znajduje się w głębi cmentarza mogiła zbiorowa, przykryta betonowymi płytami. Tu w dn. 14 sierpnia 1920 r. stoczył swą pierwszą walkę 2 syberyjski pułk piechoty, składający się głównie ze słabo przeszkolonych ochotników. W walce stracił 4 oficerów i 149 szeregowców zabitych, rannych i zaginionych. Za mogiłą wzniesiono kamienny krzyż. Na samej mogile umieszczono tablicę z napisem: „Bohaterom poległym za Ojczyznę nad rzeką Wkrą w dniach 14 i 15 sierpnia 1920 r. W tej zbiorowej mogile kryjącej zwłoki 74 poległych spoczywa młodociany ochotnik Seweryn Marcinkowski uczeń klasy VIII Gimnazjum w Jaśle poległy na polach wsi Zawady-Wrona w dniu 14 sierpnia 1920 r. Przechodniu powiedz Polsce, tu leżym jej syny posłuszni jej prawom do ostatniej chwili”.

Królewo

KrólewoKrólewo (powiat płoński). Na cmentarzu grzebalnym znajduje się mogiła ogrodzona metalowym płotkiem, z kamiennym obeliskiem, na którym jest napis: „Nieznanym bohaterom obrony Ojczyzny 14-15 VIII 1920 r. Społeczeństwo gminy Joniec 1989r.”.

Malużyn

Malużyn (powiat płoński). Na cmentarzu grzebalnym znajdują się groby siedmiu żołnierzy – trzech znanych i czterech nieznanych. Na grobie trzech żołnierzy jest tablica z napisem: „Tu spoczywają zwłoki poległych w bitwie z bolszewikami w dn. 18 sierpnia 1920 r. Śp. Artur Gierżyński uczeń Gimnazjum Płockiego lat 17, Kazimierz Lusakowski student lat 22, Adam Grochala podporucznik lat 22. Rodzice Artura tę pamiątkę kładą”. Na grobach czterech nieznanych żołnierzy są krzyże z napisem „Tu spoczywa nieznany żołnierz polski”.

Miszewo Murowane

Miszewo MurowaneMiszewo Murowane (powiat płocki). Na cmentarzu grzebalnym znajduje się obelisk upamiętniający poległych w 1920 r.

Na placu przed szkołą podstawową stoi duży głaz, a na nim jest tablica z brązu z napisem: „Padli na Polu Chwały odpierając z granic państwa polskiego pod wodzą Józefa Piłsudskiego nawałę najeźdźców 1918/1920 mieszkańcy gminy Miszewo Murowane”.

Modlin

Modlin (powiat nowodworski). Na cmentarzu twierdzy Modlin znajdują się groby 325 żołnierzy Wojska Polskiego, rannych w walkach nad Wkrą i zmarłych w szpitalu wojskowym oraz poległych w walkach w okolicach Modlina.

Nowa Góra

Nowa GóraNowa Góra (powiat płocki). Przy drodze 557 przed skrzyżowaniem z DK10 jest obelisk z napisem: „Pomnik Wolności ku pamięci żołnierzy z gminy Staroźreby poległych w wojnie polsko – bolszewickiej 1920 r. Artkutowski Józef, Cietrzyński Józef, Goszczyński Rajmund, Grabowski Zygmunt, Gniewkowski Władysław, Grzegorzewski Wacław, Jóźwiak Stefan, Kuciński Stanisław, Luberacki Konstanty, Luberacki, Lemanowicz, Niedziałkowski Józef, Nering Zygmunt, Przeradzki Władysław, Roszak Eugeniusz, Sawicki Stanisław, Śnieżyński Czesław, Skierski Józefat, Sobański Adam, Szczepietowski Jan, Zembrzycki Józef, Pomianowski”.

Nowe Miasto

Nowe Miasto (powiat płoński). Na cmentarzu znajduje się kwatera żołnierzy poległych w czasie wyzwalania Nowego Miasta w dniach 16 i 17 sierpnia 1920 r. Na dole pomnika tablica z napisem: „Stracili życie na frontach Wojny Światowej Ciećwierz Leon, Gałczyński Feliks, Grotkiewicz Jan, Górecki Jan, Grochowski Stanisław, Gruszczyński, Gościński, Kwiatkowski Mateusz, Karpiński Czesław, Karwowski Jan, Michalski Stanisław, Niedziałkowski Jan, Piasecki Władysław, Siedlich Stanisław, Śladowski Bolesław”.

Orszymowo

OrszymowoOrszymowo (powiat płocki). Przy wejściu na cmentarz parafialny, po prawej stronie jest obelisk z tablicą z brązu, na której jest napis: „Padli na Polu Chwały odpierając z granic państwa polskiego pod wodzą Józefa Piłsudskiego nawałę najeźdźców 1918/1920 Budnicki Feliks rolnik, Fabianowicz Stanisław rolnik, Jaworski Stefan rolnik, Krajewski Feliks rolnik, Lipiński Stanisław rolnik, Nawojski Adam rolnik, Śliwka Henryk rolnik, Woźniak Franciszek stolarz”. Grób jest mogiłą symboliczną, Franciszek Woźniak zginął na wschodzie pod miastem Sokal w walce o Lwów.

Płock

Kopiec Harcerzy - Pomiędzy torami kolejowymi a ul. Targową, w mogile pogrzebano nieustaloną liczbę żołnierzy WP, niewykluczone, że spoczywają tu także czerwonoarmiści. Na mogile usypano kopiec, na szczycie którego umieszczono krzyż. Po II wojnie światowej krzyż został usunięty. W 1966 roku dwóch mieszkańców Płocka (Tadeusz Borkowski i Adam Rakowski) umieściło na kopcu Krzyż Harcerski. Uchroniło to mogiłę przed planowanym zniszczeniem. Od tej pory przyjęła się jej nowa nazwa – "Kopiec Harcerzy". Na mogile jest napis „Bohaterom poległym za wolność Ojczyzny 18 VIII 1920 r.”.

ul. Bielska - Róg ul. Kazimierza Wielkiego, w kościele pw. św. Bartłomieja, w kruchcie kościoła, umieszczona jest tablica z napisem: „Druhom bohaterom czynnym Straży Pożarnej Ochotniczej Płockiej poległym w obronie Lwowa w 1919 r. w walkach z hajdamakami. Poległym w obronie Ojczyzny w czasie najazdu hord bolszewickich w 1920 r. tablicę tę na wieczną rzeczy pamiątkę poświęcają koledzy”.

ul. 3 Maja 4 - Na ścianie korytarza LO im. Wł. Jagiełły wmurowana jest tablica z napisem: „Na polach walk i niewoli za świętą sprawę żywot swój położyli uczniowie Tej Szkoły: Bajankiewicz Henryk w niewoli 1920, Betley Kazimierz pod Dźwińskiem 1919,  Bem Zygmunt pod Brześciem Litewskim 1920, Brudnicki Michał w niewoli 1920, Brzozowski Stanisław pod Morażowiczami 1920, Chodalski Eugenjusz pod Sarnową Górą 1920, Fabowski Stanisław pod Lwowem 1920, Gierzyński Artur w 1920, Górzyński Józef pod Lwowem 1920, Jeznach Stefan pod Warszawą 1920, Kamiński Józef na Wołyniu 1920, Kleindenst Oskar pod Jaworowem 1918, Bałtruszjtis Jan w Warszawie 1922. Cześć ich pamięci! Płock 1923”.

ul. Małachowskiego 1 – W LO im. Marszałka St. Małachowskiego, w auli im. Kajetana Morykoniego, na ścianie wmurowana jest marmurowa tablica z napisem: „Non omnis moriar. Nad tę miłość żaden nie ma, aby kto duszę swą położył za przyjacioły swoje św. Jan XV-13. A jeśli naród zawinił, przyjmij Panie krew naszą za odkupienie. Ale przebacz wreszcie Polsce. Jan Grabski uczeń klasy VI lat 19 poległ 14 czerwca 1919 r. pod Kopyczynem w Małopolsce. Tadeusz Grabski uczeń klasy VIII lat 22 zmarł 28 lutego 1920 r. z ran otrzymanych po Lwowem. Stanisław Niździński uczeń kl. VII, lat 21 poległ 1 sierpnia 1920 r. pod Nowogrodem nad Narwią. Ignacy Szczepkowski uczeń klasy VIII lat 20 poległ w sierpniu 1920 r. pod Szydłowcem na Mazowszu. Bohaterom poległym ku większej chwale potomnym ku naśladowaniu tę pamiątkę kładą koledzy, nauczyciele, rodziny i społeczeństwo”.

al. Kobylińskiego – Na cmentarzu miejskim przy al. Kobylińskiego, w pobliżu bramy głównej znajdują się groby harcerzy Antoniego Gradowskiego i Stefana Zawadzkiego, poległych w obronie Płocka. Z prawej strony alei głównej grób Józefa Kamińskiego, ochotnika 201 pułku szwoleżerów. Po lewej stronie alei, w pobliżu kaplicy cmentarnej, pogrzebano rodzeństwo - Jana, Halinę i Tadeusza Grabskich. Jan, były peowiak, poległ w 1919 r. Halina pełniła służbę w Ochotniczej Legii Kobiet. Śmiertelnie ranna od wybuchu pocisku artyleryjskiego we Lwowie. Tadeusz zmarł z ran w 1920 r.

ul. Norbertańska – Na cmentarzu garnizonowym znajduje się duża kwatera z kilkudziesięcioma krzyżami, przed nią jest duża płyta z napisem: „Bohaterom poległym za   wolność  Ojczyzny 18 sierpnia 1920 r.”

ul. Sierpecka (Trzepowo) – Na cmentarzu parafii św. Aleksego, w części położonej od strony ulicy, znajdują się dwie mogiły żołnierzy poległych w 1920 r. Na jednej z nich stoi obelisk z tablicą o treści: „Ś.p. polegli w obronie ojczyzny odpierając z granic Polski nawałę bolszewicką w 1918-1920 r. Świtalski Franciszek, Sawicki Józef z Trzepowa. Ku czci bohaterom na pamiątkę dziesięciolecia poświęcają tę tablicę rodacy, 19. X. 1930 r.”.

ul. Tumska 4 - Na ścianie frontowej dawnego Odwachu jest tablica z napisem: „Polegli w obronie m. Płocka w sierpniu 1920 roku, Assante Izaak, Berezowski Stanisław, Brodziński Lucjan, Bujakiewicz Władysław, Chorążewicz Stanisław, Dobiszewski Wacław, Dutkiewicz Franciszek, Fuksiński Jan, Głogowiecki Mieczysław, Głowacki Leon, Goebelt Edmund, Grabowski Stanisław, Gradowski Antoni, Hammer Chaim, Kalisz Wincenty, Kamiński Józef, Kozłowski Bolesław, Krawczyński Bolesław, Krongold Henryk, Lewandowski Stanisław, Lewicki Bronisław, Lisiecki, Łukaszewski Bolesław, Maciejowski Antoni, Matysiak Kazimierz, Mączewski Jerzy, Mieszczyński Adam, Modrzejewski Tadeusz, Narwa Abram, Niździński Wacław, Nordenberg Ber, Ogman Chaim, Ossowski Wiesław, Pokorski Leon, Ragina Wacław, Rotenberg Uszer, Skinder Bolesław, Szklarski Aleksander, Solarz Franciszek, Stawicki Józef, Szewnic Dawid, Szkudlarek Józef, Szymański Izydor, Siwanowiczówna Maria, Śliwowski Ignacy, Świerczewski Stanisław, Świerzyński Czesław, Świtalski Jan, Ulicki Stanisław, Więcek Mikołaj, Wiwatowski, Zaliszewski Ignacy, Zawadzki Stefan, Zieliński Stanisław, Ziembiński Franciszek, Ziółkowski Czesław, Zych Tadeusz, Zynek Jan i inni nieznani obrońcy Płocka”.

Radziwie - Na cmentarzu w Radziwiu (dzielnica Płocka na zach. brzegu Wisły), przy ul. Kolejowej znajduje się po prawej stronie alei głównej (idąc od głównej bramy wejściowej) jest mogiła obramowana krawężnikiem z lastryko i przykryta granitową płytą. Widnieje na niej orzeł w koronie i napis: „Żołnierzom 1920 roku”. (Liczba i nazwiska pogrzebanych żołnierzy WP są nieznane)

 

 

 

Płońsk

Na cmentarzu grzebalnym znajduje się zbiorowa mogiła z pomnikiem, na którym jest napis: „Rodakom poległym w roku 1920. Poświęceniem dla Ojczyzny zdobyli uznanie. Odpoczynek wieczny daj im za to Panie.”.

Pomiechówek

Pomiechówek (powiat nowodworski). Na cmentarzu parafialnym znajduje się kwatera żołnierzy polskich poległych w 1920 r. W centralnym puncie kwatery stoi głaz, a na nim napis „Tu spoczywają żołnierze polscy z V Armii gen. Wł. Sikorskiego polegli w obronie Ojczyzny w walkach nad Wkrą w dniach 14-15. 08. 1920 r.”.

Pomiechowo

Pomiechowo (powiat nowodworski). Znajduje się grób żołnierzy polskich poległych nad Wkrą w dniach 14-15 sierpnia 1920 r.

Rębowo

RębowoRębowo (powiat płocki). Obok kościoła parafialnego stoi pomnik Niepodległości (obecnie w remoncie), znajdujące się na nim tablice z 1938 r. są przechowywane na plebani, jest na nich jest napis: „W walkach o niepodległość Ojczyzny w latach 1914-1920 padli na polu chwały obywatele gminy Rębowo: Szafaryn Stanisław, Zmysłowski Kazimierz, Górnicki Franciszek, Kempiński Kazimierz, Sobótka Ignacy, Sobótka Wacław, Rakowski Kazimierz, Kolczyński Marceli, Kuliński Franciszek, Szymerski Edward, Gostomski Jan, Paradowski Wacław, Majewski Józef, Malczewski Franciszek. Dla uczczenia ich pamięci pomnik ten ufundowali 15 sierpnia 1938 roku rodacy gminy Rębowo.”.

Sochocin

Sochocin (powiat płoński). Nad ranem 15 sierpnia 1920 r., II batalion 145 pp. uderzeniem na bagnety zdobył Sochocin. Na cmentarzu znajduje się mogiła zbiorowa, zlokalizowana z prawej strony głównej alei, kryjąca prochy poległych wtedy żołnierzy polskich.

Stara Wrona

Stara Wrona (powiat płoński). 14 sierpnia 1920 r., po ciężkich walkach pod Cieksynem i Jońcem, Brygada Syberyjska została zmuszona do odwrotu. Sowiecka 11 Dywizja Strzelców sforsowała rzekę Wkrę pod Borkowem i posuwając się za odstępującymi Polakami dotarła w rejon wsi Wrona. Znajdujący się tu 41 pułk piechoty zatrzymał tyraliery sowieckie skutecznym ogniem 50 karabinów maszynowych. Następnie wraz z 35 pp. odpierał kolejne natarcia. W toku ciężkich walk w rejonie wsi Wrona 41 pp. stracił 12 oficerów i 200 szeregowców zabitych i rannych. Zostali pochowani w mogile zbiorowej zlokalizowanej w głębi cmentarza, przykrytej granitowymi płytami. Na niej znajduje się tablica z nazwiskami poległych i z napisem: "Tu spoczywają żołnierze Wojska Polskiego polegli w walkach z bolszewikami pod Wroną w dniach 14-15 sierpnia 1920 r. Zygmunt Białoński, szer., 205 pp. Czesław Bieńkowski, szer., 205 pp., Ignacy Bilski, szer., 201 pp., Kazimierz Bińczak, szer., 205 pp., Michał Danielak, szer., 205 pp., Stefan Gajde, szer., 205 pp., Jan Gadecki, szer., 205 pp., Marian Grabczewski, szer., 205 pp., Edward Kołodziej, szer., 1 syb. pp., Walerian Kołonecki, szer., 205 pp., Jan Kwiatosz, szer., 144 p.strz., Robert Lendner, szer., 144 p.strz., Olgierd Leśniewski, kpr., 205 pp., Jan Mały, szer., 144 p.strz., Roman Mąka, por., 205 pp., Piotr Pańko, plut., 1 syb. pp., Marian Poler, plut., 205 pp., Czesław Retke, szer., 205 pp., Marian Słomski, kpr., 205 pp., Kazimierz Walczyszewski, szer., 144 p.strz., Jan Wendołowski, kpr., 205 pp., Józef Włodarczyk, szer., 205 pp., Marian Złomski, szer., 205 pp. Wieczna pamięć o obrońcach Ojczyzny”.

Wyszogród

WyszogrodWyszogród (powiat płocki). Na ścianie budynku szkoły podstawowej jest tablica z brązu z napisem: „Padli na Polu Chwały odpierając z granic państwa polskiego pod wodzą Józefa Piłsudskiego nawałę najeźdźców 1918/1920 Kazimierz Sławut rolnik, Niewodski Wacław nauczyciel, Wieczorek Wincenty murarz”.

Kontakt

Strona jest cały czas w budowie. Jeśli znacie Państwo miejsca, postacie, wydarzenia związane z odzyskaniem niepodległości na Ziemi Płockiej prosimy o kontakt przez formularz kontaktowy.

Stowarzyszenie Lokalna Grupa Działania „Rozwoju Północnego Mazowsza”

Marcin Groszewski
Tomasz Nowacki

mazowsze
Zadanie dofinansowano ze środków z budżetu Województwa Mazowieckiego
Realizator Projektu: Stowarzyszenie Lokalna Grupa Działania “Rozwoju Północnego Mazowsza”.

© 2019 Wszelkie pawa zastrzeżone. Projekt i wykonanie: HEDEA.pl

UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to.

Zrozumiałem